środa, 24 marca 2010

między ciszą a ciszą...

Halo!
.
..
...
czy ktoś tu jeszcze zagląda...

zaniedbałam bloga, wiem...

u nas niby po staremu, niby się nic nie zmienia a życie płynie jak płynęło a jednak...
U Sławka w zakładzie przychylili się do jego podania o zwolnienie go z pracy czyli jutro pracuje ostatni dzień :] już widzę po nim zmiany w zachowaniu - nie wkurza się przed samym wyjściem - wcześniej był jak bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem, czasami bałam się z czymś wypalić, żeby nie było awantury na koniec dnia... W tej firmie od dłuższego czasu było nieciekawie, do tego praca z samymi niemalże idiotami dawała sie we znaki, w końcu zeszłego roku zapowiedzieli zwolnienia i Sławek stwierdził, że podpisze podanie o dobrowolnej rezygnacji ze stanowiska, bo przynajmniej wyciągnie z tego jakąś kasę. I tak myślał już dłuższy czas nad zmianą pracy a jeśli za kilka miesięcy miałoby to nastąpić i zwolniłby się "sam z siebie" wtedy nie dostałby nic. A tak wpadnie trochę grosza na przeżycie kilka miesięcy. Myślimy pozytywnie, wierzymy, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Musi być!

Julka powtarza wszystko jak małpka, kiedyś był problem, żeby powiedziała cokolwiek - teraz są chwile, że marzę o tym, by na chwilę zamilkła ;) pieknie robi siusiu i kupę do nocnika, siada sama, potem wynosi zawartość do toalety :) całkiem szybko i bezboleśnie nam to poszło. Jedynie musiałam wyprać wykładzinę w pokoju dziennym, bo niesamowicie dawała po nosie ;) na szczęście znajomi mają odkurzać piorący więc mogłam się wyżyć - nie znoszę mycia garów ale odkurzać mogłabym codziennie - wg mnie to jest takie sprzątanie, po którym najszybciej i najlepiej widać efekt w postaci czystości ;) przynajmniej prowizorycznej - wszystkojest zgarnięte dywanu i pochowane.

Miałyśmy dzisiaj iść na play grupę, niestety zajęcia właśnie się zaczynają (jest 9 rano) a me dziecię jeszcze słodko śpi ;) popołudniowej grupy dzisiaj nie ma, bo normalnie jesteśmy w stanie dotrzeć tam tylko właśnie na te zajęcia od 13:00 do 15:00. No cóż, to spanie po kimś się ma, prawda...? ;) a ja właśnie siedzę, piję poranną kawę i radośnie macham nóżką. Mam ochotę okna umyć ale deszcz pada... zawsze deszcz pada jak się zrobi trochę cieplej. Mamy +10stopni i jest w miarę ciepło ale co z tego jak się nie chce wyściubić nosa za drzwi.

eee... podobno Święta się zbliżają...? gdyby nie znajomi, którzy wyrazili chęć przyjazdu do nas w te oto jakże podniosłe dni pewnie minęły by ono nie zauważone... to skutek uboczny bycia prawie 5 lat na emigracji i z dala od rodziny... :(

co jeszcze?

no wkurza mnie moje body i moja weight!
do cholery no, ja się staram, liczę i z każdym tygodniem oczekuję spadku a tu figa z makiem z pasternakiem :[
po świetach schudłam!
jako jedna z nielicznych albo w ogóle jedyna (nie chwalę się, skądże znowu :D)
osiągnełam 20% spadku masy ciałą iiiii... koniec! mój organizm powiedział "dosyć, rób co chcesz a ja więcej nie oddam"

No to jeszcze zobaczymy kto tu wygra :]

to ja lecę sprzątać póki ten mój mały potarganiec jeszcze śpi ;)