... czy jest sens tworzyć kolejnego bloga, gdzie będą recenzje kosmetyków, bb kremów tudzież innych upiększaczy etc? Jesli i tak już prawie nie mam czasu prodzadzić tego, czy pisać w nim, bo w sumie o czym?
Każdy dzień wygląda niemalże tak samo, pobudka, trochę sprzątania, obiad potem odprowadzenie dziecka do przedszkola (no, teraz już prosto do opiekunów, bo zaczęły się wakacje), potem praca i wracam tuż przed 23 - wtedy to już wiadomo, mam siłę na chwilę rozmowy, prysznic i położenie się spać. W tygodniu nie mam czasu nawe na zakupy spożywcze :/ raz na jakis czas, kiedy już naprawdę trzeba zrobić trochę zapasów, zamawiam wszystko on-line i ASDA dowozi mi je prosto do domu ;) a mniejsze zakupy typu chleb, mleko, wędlina, ser etc. robi Sławek w pobliskich sklepach. Ten brak czasu ma też swoje plusy - nie mam kiedy wydawać zarobionych pieniędzy ;) Aczkolwiek łatwo mi się klika na kolejne azjatyckie cuda w ebayu i potem tylko wypatruję listonoszki :] Oczywiscie czytanie pewnego forum (powinni mnie zbanować tam, napewno bym oszczędziła na tym ;) i innych blogów sprawia, że ja też cos muszę mieć, że to będzie absolutnie mój kolor, mój ulubiony kosmetyk, whatever. Rzeczywistosć bywa brutalna jednak i potem albo ta rzecz leżakuje w szufladzie aż trafi do jakiejs koleżanki ;) no i jedną koleżankę powoli zarażam miłoscią do BB kremów ;P jeszcze nie wariuje tak jak ja ale to tylko kwestia czasu ;)
We all fall to the floor at some point. It's how you pick yourself up. That's the real challenge. Isn't it?
wtorek, 26 lipca 2011
poniedziałek, 11 lipca 2011
dzień za dniem
Odkąd pracuję czas jakby leci szybciej, albo dni się skurczyły albo sama nie wiem, bo nie wyrabiam się czasem z podstawowymi rzeczami... choć muszę przyznać, że i tak jest lepiej niz było na początku ;)
Do pracy jeżdżę ze znajomym więc po odprowadzeniu Juli do przedszkola i powrocie do domu mam jeszcze jakies 20 min na szybkie ogarnięcie pozostawionych pod nogami gratów, spakowanie się, przebranie w super glamorous, granatowy ESD top i czarne jeansy :) ewentualne ich wysuszenie suszarką jesli podaczas drogi do przedszkola zastał nas deszcz :/
Dzisiaj czasu mam trochę więcej, bo dziecię w przedszkolu siedzi od 9 rano. Tak więc zrobiłam "nowy, czysty pokój" jak to okresla młoda dama, który w tym stanie prawdopodobnie przetrwa do jutra rana a potem do końca tygodnia znów będziemy slalomem omijać pozostawione na podłodze kredki, mazaki, malowanki, szklane kulki, pociągi, autka, karty, klocki, tory etc.
Kurczę, cieszę się, że pracuję :D fakt, mieszkanie zapuszczone ale ja o wiele szczęsliwsza ;) choć czasem zmęczona, czasem bardziej nerwowa kiedy ja mówię "sobie" a Jula robie "sobie" ale... trafiłam na fajną linię w pracy, fajnych ludzi, czas mija szybko i póki co z chęcią do tej pracy chodzę :D
Przerwy spędzam na czytaniu książek Jodi Picoult, bo po przyjsciu z pracy nie jestem już w stanie przeczytać tyle, kiedy pracy nie miałam ;) a jeszcze muszę przeczytać wiersze Brzechwy albo opowiesci o Julce ;) a książki Picoult wciągają mnie zawsze bardzo, bardzo i myslę sobie, że kiedy doczytam ostatnią (prorokuję, że w tym tygodniu) to chyba zacznę je czytać od nowa ;)
Nuta na dzis:
Do pracy jeżdżę ze znajomym więc po odprowadzeniu Juli do przedszkola i powrocie do domu mam jeszcze jakies 20 min na szybkie ogarnięcie pozostawionych pod nogami gratów, spakowanie się, przebranie w super glamorous, granatowy ESD top i czarne jeansy :) ewentualne ich wysuszenie suszarką jesli podaczas drogi do przedszkola zastał nas deszcz :/
Dzisiaj czasu mam trochę więcej, bo dziecię w przedszkolu siedzi od 9 rano. Tak więc zrobiłam "nowy, czysty pokój" jak to okresla młoda dama, który w tym stanie prawdopodobnie przetrwa do jutra rana a potem do końca tygodnia znów będziemy slalomem omijać pozostawione na podłodze kredki, mazaki, malowanki, szklane kulki, pociągi, autka, karty, klocki, tory etc.
Kurczę, cieszę się, że pracuję :D fakt, mieszkanie zapuszczone ale ja o wiele szczęsliwsza ;) choć czasem zmęczona, czasem bardziej nerwowa kiedy ja mówię "sobie" a Jula robie "sobie" ale... trafiłam na fajną linię w pracy, fajnych ludzi, czas mija szybko i póki co z chęcią do tej pracy chodzę :D
Przerwy spędzam na czytaniu książek Jodi Picoult, bo po przyjsciu z pracy nie jestem już w stanie przeczytać tyle, kiedy pracy nie miałam ;) a jeszcze muszę przeczytać wiersze Brzechwy albo opowiesci o Julce ;) a książki Picoult wciągają mnie zawsze bardzo, bardzo i myslę sobie, że kiedy doczytam ostatnią (prorokuję, że w tym tygodniu) to chyba zacznę je czytać od nowa ;)
Nuta na dzis:
Subskrybuj:
Posty (Atom)