We all fall to the floor at some point. It's how you pick yourself up. That's the real challenge. Isn't it?
piątek, 30 października 2009
powoli się rozkręca...
... i mamy nadzieję, że rozkręci się na dobre, a raczej rozgada, bo nasza córka wreszcie raczyła NIECO rozszerzyć swoje słownictwo.
z nowości słyszymy:
- moja mama
- córcia
- para (kiedy widzi unoszącą się parę nad garnkiem na piecu)
- jajo ;)
- tu / tam (takie proste a wcześniej wolała pokazać niż powiedzieć)
- cyc ;)
- dwa (ile masz lat? -dwa)
- i absolutny hit: PALMA - w dzień kiedy to powtórzyła chodziła po domu z liśćmi palmy od klocków duplo w ręce i jak nakręcona powtarzała "palma, palma, palma..."
- jak ją wyganiamy od telewizora to schodząc z szafki mówi "sio ja" :D
Nadal jednak jest to niewielki zasób słów, z tym, że my mówiąc do niej słowo po polsku powtarzamy to też po angielsku, żeby ją oswajać z językiem. Może zabawy z dziećmi podczas stay'n'play group też jej pomogą w jakimś stopniu rozwinąć jezyk? narazie "dogaduje się" na migi, najczęściej kiwając głową na "tak" lub "nie" ;)
dobry nabiustnik zmienia świat na lepsze!
Mam! mam nowy stanik!
piękna, fioletowa, Cleo Brooke
nie miałam zamiaru kupować nowego nabytku, a napewno nie w sklepie za pełną cenę (od czego jest przecież ebay ;) ale jak ją zobaczyłam tydzień temu w sklepie Bravissimo przy okazji ostanikowywania znajomej i jej nastoletniej córki, to się po prostu za - ko - cha - łam. A zbliżające się urodziny są dobrym powodem do nowego bieliźnianego zakupu :)
Po przyjeździe do domu pierwszą czynnością było założenie nowego stanika, a jakże :D i "o rany, o rany jaki on jest cudowny"! piersi z przodu, dobrze uniesione i podtrzymane. Zupełnie jak po pierwszej wizycie w owym sklepie w marcu tego roku. Wtedy zaczynałam od rozmiaru 34F, w miarę utraty wagi zrobiło się 32FF, potem 32F (Freya Antoinette) w którym byłam dzisiaj w sklepie i dzisiaj jest 30FF. Ciekawe na jakim rozmiarze skończę kiedy wreszcie będę ważyć 58kg. Mam nadzieję tylko, że nadal będę mogła kupić coś dla siebie w Bravissimo ;)
czwartek, 15 października 2009
Dzień Dziecka Utraconego
piątek, 9 października 2009
when silence isn't golden...
Byliśmy ostatnio na bilansie dwulatka i jedynym "problemem" naszego dziecka jest brak jej gadania. Health Visitor dała nam (a właściwie Julce) 3 miesiące żeby poprawiło się jej słownictwo, jak się nie poprawi dostaniemy skierowanie do speech therapist. Martwię się, bo dzicko w jej wieku powinno mówić dużo więcej, powinna składać już dwa wyrazy razem a ona milczy - to znaczy gada coś po swojemu, jak się od niej wymusić to powie co nieco - ale nie o to chodzi, ona powinna sama z siebie mówić co chce a nie jęczeć i czekać aż się matka domyślić czy jej coś trzeba dać, czy chce coś do picia itd. Tłumaczymy sobie to jej milczenie tym, że słucha dwóch języków naraz i ta dwujęzyczność ją przerasta - ale czy to prawda...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
