kiedy czuję, że jak jeszcze raz usłyszę jęczenie mojego dziecka albo jej okropny krzyk, kiedy to nie dostanie czegoś co sobie upatrzyła to głowa mi eksploduje na milion kawałków!
dziś jest taki dzień... :(
po południu głowa już mnie zaczęła boleć a wieczorem to już porządnie nap....ła
taka czynność jak zmywanie, której normalnie nienawidzę szczególnie wtedy, kiedy w zlewie jest tyle skorup, że nie wiadomo co ruszyć, żeby co innego się nie stłukło przyniosła mi chwię ukojenia... 30minut spędzonych w klaustrofobicznej kuchni przy zamkniętych drzwiach sprawiła, że z ochotą poszłam tego małego tyrana wykąpać. Przy kąpieli oczywiście musiała wyrzucać zabawki pełne wody na dywan (tak, tak mamy dywan w łazience, tzn. wykładzinę - ot, takie angielskie dziwactwo;) a na moje stanowcze 'nie' rozległ się pisk, który powoduje u mnie wzrost ciśnienia i przyspieszony puls.... wrrrr!
kiedy to się skończy??? ktoś wie?
zdąży się to skończyć zanim szanowna mamuśka ogarniająca cały dom, dziecko, posiłki etc. trafi do wariatkowa???
albo zanim puszczą jej nerwy tak, że zrobi dziecku z tyłka jesień średniowecza?
Hę?
A ile Księżniczka ma lat? Moja starsza ma ponad 3 i nadal systematycznie miewa focha :) A mnie ciśnienie skacze...
OdpowiedzUsuńObawiam się, że wkurzanie się dziećmi skończy się wraz z wyprowadzką tychże dzieci z domu, czyli za jakieś 18-20 lat :)
Ewa, przeczytałam Twój komentarz i wydałam z siebie cichy jęk rozpaczy :|
OdpowiedzUsuńKsiężniczka moja ma dopiero 20 miesięcy...
18-20 lat powiadsz? jak nic wywiozą mnie do czubków....
Mnie też wywiozą :D Albo do czubów albo do więzienia ;) bo jak mnie Zuza wkurzy to jestem bliska czynów karalnych ;) Łączę sie w bólu :)
OdpowiedzUsuń