We all fall to the floor at some point. It's how you pick yourself up. That's the real challenge. Isn't it?
wtorek, 19 maja 2009
jak wychować sobie chłopa?
poprzedni tydzień był ciężki, nie ukrywam - ja robiąca wszystko sama w domu, a moja druga połowa mająca wszystko gdzieś, zdająca się nie dostrzegać moich wysiłków...
w końcu powiedziałam dość!
przestałam gotować konkretne obiady, jedynie zupy dla mnie i dla Julki
przestałam nosić jedzenie pod nos - wyszłam z założenia, że wie gdzie jest kuchnia więc może ruszyć swoje cztery litery, niczego mu nie ubędzie przez to, czyż nie?
przestałam robić kanapeczki do pracy i herbatkę w termosie - sam musiał podnieść tyłek sprzed kompa 15 minut wcześniej i zrobić prowiant do pracy, żeby żołądek mu się do krzyża nie przykleił
poza tym, milczałam jak zaklęta, co w moim przypadku jest nie lada wyczynem ;) odpowiadałam zdawkowo na wszystko a na pytanko "co się stało?" - oczywiście leciało za każdym razem "niiiic, wszystko jest w porządku"
po 4 czy 5 dniach tej jakże ciężkiej szkoły przetrwania dla faceta moja druga połowa wmaszerowała do pokoju z bukietem herbacianych róż i słowami, że bardzo mnie kocha :D mimo, że czasami jestem dla niego okropna ;) :D
ja mogłam wreszcie wywalić z siebie potok słów tak skrzętnie ukrywanych przez tych kilka dni, zrobiłam szarlotkę, a wieczór spędziliśmy baaardzo miło :P
ciekawe, kiedy będzie powtórka z rozrywki? :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wow. Gratuluje wytrwałości i rozumiejącego faceta :) Jakbym ja podjęła takie dzialania to czuję że sama bym musiała mojego przepraszać z bukietem w dłoni ;)
OdpowiedzUsuń