niedziela, 3 maja 2009

takie tam... rozmyślania...

Długo nic nie pisałam... Cały ten tydzień był jakiś do bani. Ja dostałam okres i oczywiście chodziłam po domu i szukałam czegoś słodkiego choć wcale nie byłam głodna, nie nawidzę tego uczucia, kiedy nie potrafię zapanować nad swoimi zachciankami :/ 
S. wraca z pracy późno, bo ciągle im przedłużają, śpi do późniego popołudnia a ja siedzę sama z dzieckiem... Wiem, że jest zmęczony więc go nie budzę i staram się być w miarę cicho choć różnie to bywa... Mało się widzimy, mało ze sobą rozmawiamy...
 
chodzę na coraz dłuższe spacery i odkrywam nowe ulice - tu nawet nie ma w poliżu przyzwoitego parku, żeby Julka mogła sobie spokojnie pobiegać! Do tego przez ostatnie dwa dni miała wysoką gorączkę, cały czas przylepiona do mnie, jęcząca, miucząca itd. Do S. na ręce nie chciała iść. Oprócz tej gorączki nic innego jej nie dolegało więc nie pojechaliśmy do lekarza, żeby czasem w przychodni jakiegoś świństwa nie złapała. Dzisiaj już gorączki nie było, za to wyskoczyły jej na ciele czerwone plamki i teraz zachodzę w głowę od czego to - czy to wirus się wykluwa czy co?
ten tydzień to także intensywne rozmyślania o naszej pierwszej córeczce, której z nami nie ma... znowu to samo pytanie bez odpowiedzi - dlaczego??? dlaczego my? dlaczego tak się dzieje? dlaczego nikt oprócz nas o niej nie pamięta? tak dawno nie byliśmy u niej na cmentarzu :( nie ma dnia bym o niej nie myślała, bym się nie zastanwiała jakby to było, gdyby była z nami, jakby wyglądała, co by już umiała, jakzmieniłoby się nasze życie itd. Z roku na rok miało być łatwiej (tak kiedyś myślałam) a wcale nie jest... niedługo miną 3 lata odkąd dowiedziałam się, że jestem z Anią w ciąży... mogłabym napisać, że dopiero i aż 3 lata, boli ciągle tak samo...
Jutro zaczyna się nowy tydzień, oby był lepszy od tego co właśnie mija...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz