We all fall to the floor at some point. It's how you pick yourself up. That's the real challenge. Isn't it?
czwartek, 27 sierpnia 2009
niedługo wyjazd
dziś zabukowaliśmy wreszcie bilety na prom :)
wyjazd w nocy z 4 na 5 września, przed nami około 24-25 godzin podróży :/ mam nadzieję, że jakoś damy radę i Julka spisze się dzielnie i nie będę miała ochoty zakleić jej dzioba taśmą w połowie drogi. Wyjeżdżamy przed północą, jedziemy po drodze po mojego kuzyna, który mieszka 30 min przed Dover a potem do Dover i promem do Calais. Cieszę się i trochę boję.
W zeszłym roku codziennie niemalże słyszałam tekst " rany, ale przytyłaś" :( nie były to ani miłe ani przyjemne. Jedynie prawdziwe :( w tym roku jestem trochę szczuplejsza ale nadal nie szczupła... skończyłam swój 30 day Shred a na wadze ubyło, uwaga, zaledwie 1kg :[ po uciekających centymetrach jedynie widać, że jest mnie mniej, po wadze niestety nie :/ miałam nadzieję, że przed wyjazdem uda mi się zdobyć czwartą srebrą "7" ale nic z tego... Jutro przedostatnie spotkanie w klubie i zobaczymy co powie moja liderka. Ostatnio aż sama się zastanowiła co jest nie tak, że ta waga stoi w miejscu i kazała mi przynieść spis wszystkiego co jem i poradziła żeby część punktów z aktywności "zjadać" nie oszczędzać wszystkiego, bo nadmierne oszczędzanie punktów jest tak samo zgubne jak "zjadanie" ich w nadmiarze... no zobaczymy co jutro pokaże ich waga...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz