We all fall to the floor at some point. It's how you pick yourself up. That's the real challenge. Isn't it?
środa, 26 sierpnia 2009
Kubuś Puchatek i odkurzanie...
Od kilku tygodni, dwóch alo trzech, dziecię moje "maltretuje" mnie bajkami z Kubusiem Puchatkiem... ledwo wstanie, jeszcze oczu dobrze nie otworzy, idzie niemalże zataczając się i spośród 40 płyt DVD z bajkami wybiera tylko te, gdzie jest Kubuś Puchatek bądź któreś z tejże rodziny... jedna się skończy, od razu przynosi następną... zwariować można :/ nawet tego nie ogląda, tylko początek ją ciekawi, bo śpiewają piosenki a potem juz się zajmuje czym innym... nie muszę pisać, że potem i ja i Sławek chodzimy cały dzień i nucimy pod nosem którąś z Kubusiowych piosenek np."brzuszek burczy, bo się kurczy..."
Robię jej odwyk od tych bajek, bo ileż można? właczam jedną i do widzenia, Kubuś idzie spać, bo już jest zmęczony ;)
Julka zakochała się w odkurzaczu :| po piętnaście razy dziennie każe MI odkurzać... podchodzi, bierze mnie za rękę i prowadzi do schowka, pieszczotliwie nazywanym przez nas "pierdolnikiem" i pokazuje, że mam poodkurzać mieszkanie. Jak wyciągnę toto ustrojstwo to podchodzi i daje mu buzi (!) Odkurzam co drugi dzień, zdarza się, że codziennie a dama siedzi na kanapie/fotelu i patrzy z zadowoleniem :) Kupiłam jej więc na amazonie taki dziecięcy odkurzacz i do tego był taki wózek ze szczotką, mopem, miseczką, ściereczką etc. w komplecie i o ile szczotki się podobają to mały odkurzacz jej nie zachwycił... jak go włączyłam to uciekła do siebie do pokoju i schowała się pod kołdrę... ech, no nic, po prostu będziemy mieć super czysto w mieszkaniu przy tym moim odkurzaniu :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz