jesteśmy już wzyscy razem
cieszyłam się strasznie na ten powrót, nie mogłam się doczekać a jednak cieżko mi było rozstać się z mamą na lotnisku... jak nigdy... zazwyczaj po 2 tygodniach jestem już tak zmęczona siedzeniem w rodzinnym domu, że z ulgą wracam tutaj a teraz było inaczej - byłam taka rozdarta wewnętrznie - z jednej strony chciałam być już tu, z moją drugą połową a z drugiej strony przykro mi było zostawiać mamę... starzeję się czy jak...?
Julka już prawie zdrowa - prawie, bo jednak lecą jej trochę gile z nosa i ma suchy kaszel - z każdym dniem mniej ale jednak. Za to po tej chorobie zaczęła gadać jak nakręcona :) powtarza wszystko co usłyszy :) WRESZCIE! ma problem ze słowami trójsylabowymi ale dwusylabowe dobrze jej idą. Jak czegoś nie może powtórzyć to najczęściej nawet nie próbuje tego "przerabiać" na swój język tylko daje sobie póki co spokój - tak jakby nie pozwalała sobie na margines błędu. A jak coś powie sama to zaraz patrzy na naszą reakcję - pochwalimy czy nie? zgadniemy o co jej chodzi czy nie? i bije sobie sama brawo :D
najbardziej lubię takie teksty:
Ja (kiedy mnie Julka czymś mocno wkurza): - Julka, a w dupę chcesz dostać?!
Julka (spokojnie): - Nie, nieee :)
albo kiedy coś od niej chce i proszę ją już setny raz i mówię w końcu poddenerwowanym głosem: - JULKA! a ona spokojnie się pyta: - Cioooo???
fajnie mieć taką małą gadułę w domu :)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz