Dzień nam się zaczął aktywnie jak już dawno nie ;)
Miałam wstać o 6:00 i poćwiczyć ale alarm nieskutecznie dzwonił, potem jeszcze o 6:15, 6:30 i 6:45 - po tym czasie więcej alarmów nie przewidywałam, baaa, ja byłam wczoraj pewna, że o 6:45 to już będę w połowie fitnesu ;) ale gdzie tam... o 7:15 przyszła do mnie Julia, świeża jak szczypiorek, radośnie oznajmiając "Mamo, ja już się wyspałam! sama!" [udało jej się spać u siebie w pokoju do rana, bez nocnych wędrówek w moje objęcia ;)] Byłam przekonana, że przytuli się i zaśnie, zawsze tak robi przecież... a tu słyszę: "mamo, wstajemy, już jest jasno" No i wstał ten dziad mały a ja za nią. No ale nie ma tego złego ;) Po jej śniadamiu i moim względnym "ogarnięciu się" na tyle, by móc się ludziom pokazać pognałyśmy na autobus do miasta. Załatwiłyśmy ten nowy czajnik, krople do oczu z antybiotykiem, lizaki i czekoladki i żelki ;) Po przyjściu do domu zostało nam niewiele czasu do wyjścia do przedszkola - spakowałam jej prowiant do lunch boxu, bo nic w domu jeść nie chciała i poszłyśmy do tej "dziecięcej przechowalni". Dzięki temu, że miasto załatwiłam z dzieckiem miałam dwie godziny dla siebie - no i poćwiczyłam, z małym poślizgiem ale tak jak planowałam godzina ćwiczeń za mną :]
Dziecko odebrałam takie zmęczone, że nie miała siły jeść loda. Przy szkole / przedszkolu parkuje auto, z którego są sprzedawane lody - no i codziennie to samo: "Mamoooo, ja chcę loda, nie nie takiego małego, takiego dużego jak miał Mateusz, mamoooo". W efekcie połowę tego loda zjadłam ja :/
W domu niestety nie zdążyła zjeść obiadu, najpierw nie chciała a jak już powiedziała łaskawie, że owszem zje spaghetti to położyła się na podłodze i zasnęła. Cała Julia ;)
To mnie Gosiu rozwaliłaś... ja myślałam, że Jula tu focha miała :D a dziecko zasnęło... hhiiihi :D No szok :)
OdpowiedzUsuńJednak jak tak sobie pogrzębię we wspomnieniach, to przypominam sobie, że dziecko Twoje ma takie ciągotki od zawsze chyba. Pamiętam jak szybko ją karmiłaś, niemal na wyścigi, z obawy, że zaraz zaśnie w krzesełku, co i tak często miało miejsce :D
Chyba się nie mylę, co?? Popraw mnie jeśli coś pokićkałam ;p
Buziaki ślę gorące i intensywnie poszukuję czasu na anioła ;)
Taaak Kasiu, tak było :D na picasie jest filmik jak Jula zasypia przy jedzeniu :D ta to jest zawodniczka ;) dzisiaj po przedszkolu znowu zasnęła na podłodze, 6 godzin u dzieci ma swój wpływ ;) w domu śpi potem 3 godziny ;)
OdpowiedzUsuńSłodziasta :)
OdpowiedzUsuń