... więc jutro czeka mnie wyprawa do sklepu po nowy. Nie wiem co się stało z obecnym - wiem, że jak próbuję go włączyć to wywala korki i z gotowania nici :/ rano wodę na kawę gotowałam w garnku, po czym automatycznie, z przyzwyczajenia nalałam do kubka wody z niedziałającego czajnika... zimnej wody of course :]
Julia obudziła się z infekcją oczu - kurczę no... :( drze się przy przecieraniu oczu wodą a przy wpuszczaniu kropli to chyba sąsiedzi muszą myśleć, że ją ze skóry obdzieram :/ jutro w aptece zapytam się o jakieś krople dla niej czy coś podobnego. Podobno jej się zasnęło w przedszkolu ;) no cóż, musiałyśmy iść na 9 rano a 7:50 to wybitnie nie jej godzina do porannego wstawania, tym bardziej, że wczoraj była na imprezie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz