sobota, 7 maja 2011

poranek

Za oknem powoli dnieje, a ja siedzę w z filiżanką świeżo zaparzonej kawy. Wróciłyśmy z Julią do normalnego rytmu dnia tzn. koniec przerwy świątecznej, która u nas trwała 3 tygodnie (!) - pierwszy tydzień siedziałyśmy w domu z bolącą nogą, drugi tydzień wszyscy chorowaliśmy, trzeci wracaliśmy powoli do życia ;) W ostatni weekend pojechaliśmy za to do zamku w Kenilworth, gdzie odbywały sie pokazy życia ludności w XVII wieku oraz inscenizacja wojny domowej z 1635 roku - no tu się Julce już nie podobało - stanowczo za głośno, za dużo strzelania z muszkietów, przez prawie cały czas siedziała zakrywając uszy rękoma ;)

Keniworth Castle



Julka sobie pobębniła trochę ;)

Od wtorku wróciła do przedszkola - ufff... wreszcie i ja wpadłam na normalny tor. Nie mogłam się zorganizować wiedząc, że nigdzie nie możemy i nie musimy iść. A tak wiem, że o konkretnej godzinie trzeba wyjść i odprowadzić dziecię do przedszkola, wcześniej trzeba ogarnąć siebie i ją i mieszkanie. Potem wracam, wstawiam obiad, chwilę odpocznę i wracam po nią. No i Julka znowu normalnie sypia popudniami :] w końcu zabawa w przedszkolu jest taka wyczerpująca ;) Nie ukrywam, że bardzo sobie cenię te 2-3 godziny całkowitego spokoju. A jak Julia jest zmęczona to zasypia gdzie popadnie. Na podłodze, na fotelu, na krześle... i mnie to pasuje. Przenoszę potem zwłoki do łóżka i delektuję się świętym spokojem :)

Zdarza jej się zasnąć tak, jak już wcześniej pokazywałam:

albo z głową na fotelu

na kocu na podłodze z niedokończoną porcją żelków ;)

jeśli akurat ogląda bajki na YouTubie to zasypia też tak:


albo tak:

i jeszcze jedna pozycja do zasypiania w swoim fotelu (na podłodze znowu rozsypane żelki :D ):

a jeśli akurat leci bajka w TV albo z płyty to zasypia też w ten sposób:

A ile to ja już się nasłuchałam: "nie daj jej spać po południu, przetrzymaj ją to będzie chodzić spać wcześniej niż o 23-24-tej a ty będziesz miała wolny wieczór". O taaaak, zapewne :D niektóre z tych zdjęć są właśnie próbą przetrzymania jej w niespaniu - nie ma mocnych, jak jej się chce spać, to zaśnie i koniec. A i ja sama nie chodzę "spać z kurami" więc jej późno-wieczorne siedzenie w niczym mi nie przeszkadza :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz