Jeśli miłość i zaufanie jest podstawą związku to... gdzie my jesteśmy? Jeśli słowa potrafią ranić to ich brak również, chyba nawet bardziej... a mimo tego robimy to, bo? bo tak nam wygodniej, bo jeśli ja cierpię to ty też musisz? bo chcę się odegrać? bo jeśli to zrobię, to ty też poczujesz to co ja czułem i co wtedy? dasz radę wytrzymać tyle co ja?
a jeśli ja się wstydzę tego wszystkiego co było? bo wiem, że tylko Ty jesteś tym jedynym... bo przeszliśmy już tak wiele, bo kochaliśmy się zawsze ponad miarę, bo nasza miłość jest w stanie znieść wszystko...?
myślałam, że jesteśmy na dobrej drodze, że jest lepiej i wczoraj to przekonanie pyk... pękło jak bańka mydlana. Skurczyłam się w sobie jeszcze bardziej. Daj mi nadzieję, że będzie lepiej, że to tylko kwestia czasu. Przecież jesteśmy sobie przeznaczeni...tak?
"Do you believe that we can change the future
Do you believe I can make you feel better"
We all fall to the floor at some point. It's how you pick yourself up. That's the real challenge. Isn't it?
wtorek, 1 marca 2011
środa, 23 lutego 2011
Julia said...
Przed jakimś wyjściem z domu - ja ją ubieram, Sławek wypsikał się perfumami i wyszedł do samochodu a Julka po chwili pociągając nosem mówi:
- Mamooo... coś tu tak śmierdzi...
- No co ty, co Ci śmierdzi?
- Noooo, tatuś się poperfumował
- :O :D no to chyba pachnie a nie śmierdzi?
- Noooo, pachnie.
[a pachniał perfumami od Armaniego, wybranymi przeze mnie...]
-------------------
Wracamy z przedszkola i pytam Julię:
- Dzióbku, a co dziś robiłaś w przedszkolu?
- Noooooo... wszystko...
- :)))
Jakże miła odmiana po tym, jak przez pierwsze dwa tygodnie odkąd zaczęła przedszkole na pytanie co dziś robiła słyszałam:
- Noooo.... nic...
- Jak to nic? przez dwie i pół godziny nic nie robiłaś???
- Nie.
:]
- Mamooo... coś tu tak śmierdzi...
- No co ty, co Ci śmierdzi?
- Noooo, tatuś się poperfumował
- :O :D no to chyba pachnie a nie śmierdzi?
- Noooo, pachnie.
[a pachniał perfumami od Armaniego, wybranymi przeze mnie...]
-------------------
Wracamy z przedszkola i pytam Julię:
- Dzióbku, a co dziś robiłaś w przedszkolu?
- Noooooo... wszystko...
- :)))
Jakże miła odmiana po tym, jak przez pierwsze dwa tygodnie odkąd zaczęła przedszkole na pytanie co dziś robiła słyszałam:
- Noooo.... nic...
- Jak to nic? przez dwie i pół godziny nic nie robiłaś???
- Nie.
:]
przedszkole
Julia wreszcie w przedszkolu :D
mnie daje to odrobinę wytchnienia, jej kontakt z rówieśnikami, którego tak naprawdę miała zawsze bardzo mało.
Aleee... ledwo zaczęła chodzić do tego przedszkola przed miesiącem a mają już niejaki Half Term :o nie wiem, nie łapę tego ich systemu jeszcze, ledwo się nauczyłyśmy systematyczności a już Jula siedzi tydzień w domu. I słyszę codziennie "Mamo, idziemy do przedszkola?" No nie, nie idziemy, bo jest w tym tygodniu zamknięte, niestety... Jakby tego było mało akurat jak mamy tydzień wolnego od przedszkola to codziennie pada deszcz - cudownie, po prostu cudownie :(
Jak widać moje dziecko nie z tych co to płaczą na wieść o kolejnym dniu w tejże placówce :D nie, nie ;) Julia bardzo szybko zaaklimatyzowała się w nowym miejscu. Nie przeszkadza jej, że dzieci mówią w innym języku :) absolutnie nie ;) mówi do nich po polsku, "rozstawia je po kątach" też po polsku :D nigdy nie płakała jak miałam wychodzić - wręcz przeciwnie, rzuca się do zabawy i zapomina o moim istnieniu :) Jedynym przejawem jej tęsknoty był uśmiech jak po nią przychodziłam a zaraz potem "podkówka" i przytulenie - ale kanapka / bułeczka mleczna tudzież banan i picie szybko niwelowały tą smutną minę ;) ona po tych, uwaga!, dwóch i pół godzinie była już zmęczona. Tak, tutaj przedszkole właśnie tyle trwa - 2,5 godziny. Tylko w poniedziałek jest "cały" dzień - cały, czyli aż 6 godzin ;) od 9 rano do 15:10, w pozostałe dni chodzimy na 12:40. I zawsze się zastanawiam, gdzie ci wszyscy rodzice pracują, że mają czas odebrać dziecko o tej 15-tej. I zaprowadzić je na 9 rano...
mnie daje to odrobinę wytchnienia, jej kontakt z rówieśnikami, którego tak naprawdę miała zawsze bardzo mało.
Aleee... ledwo zaczęła chodzić do tego przedszkola przed miesiącem a mają już niejaki Half Term :o nie wiem, nie łapę tego ich systemu jeszcze, ledwo się nauczyłyśmy systematyczności a już Jula siedzi tydzień w domu. I słyszę codziennie "Mamo, idziemy do przedszkola?" No nie, nie idziemy, bo jest w tym tygodniu zamknięte, niestety... Jakby tego było mało akurat jak mamy tydzień wolnego od przedszkola to codziennie pada deszcz - cudownie, po prostu cudownie :(
Jak widać moje dziecko nie z tych co to płaczą na wieść o kolejnym dniu w tejże placówce :D nie, nie ;) Julia bardzo szybko zaaklimatyzowała się w nowym miejscu. Nie przeszkadza jej, że dzieci mówią w innym języku :) absolutnie nie ;) mówi do nich po polsku, "rozstawia je po kątach" też po polsku :D nigdy nie płakała jak miałam wychodzić - wręcz przeciwnie, rzuca się do zabawy i zapomina o moim istnieniu :) Jedynym przejawem jej tęsknoty był uśmiech jak po nią przychodziłam a zaraz potem "podkówka" i przytulenie - ale kanapka / bułeczka mleczna tudzież banan i picie szybko niwelowały tą smutną minę ;) ona po tych, uwaga!, dwóch i pół godzinie była już zmęczona. Tak, tutaj przedszkole właśnie tyle trwa - 2,5 godziny. Tylko w poniedziałek jest "cały" dzień - cały, czyli aż 6 godzin ;) od 9 rano do 15:10, w pozostałe dni chodzimy na 12:40. I zawsze się zastanawiam, gdzie ci wszyscy rodzice pracują, że mają czas odebrać dziecko o tej 15-tej. I zaprowadzić je na 9 rano...
dłuższa przerwa...
... tenże blog dopadła. Spowodowana głównie poroblemami osobistymi ciągnącymi się już jakieś....eeee.... pół roku :/ ale powoli wracamy do normy, jest lepiej aczkolwiek nie idealnie - na to trzeba czasu :)
wtorek, 2 listopada 2010
wtorek, 19 października 2010
pierwsze postrzyżyny
miały miejsce w niedzielę podczas wieczornej kąpieli ;)
Krzywo wyszło :/ w poniedziałek rano docinałam "na sucho" lewą stronę ale za to teraz poranne czesanie jest mega łatwiejsze. No i wyszło mi to obcinanie tak na prosto... hmmm... miałam obciąć po 2 cm z każdego kawałka wziętego w palce a wyszło, jakby to powiedzieć... no, te najdłuższe ucięły się o jakieś 10 cm ;) teraz Julcia ma włoski za ramiona. Szkoda mi było potem patrzeć, że aż tak je skróciłam. Rosły sobie w taki klin, nigdy wcześniej nożyczek nie widziały więc każdy miał inną długość i poranne czesanie skołtunionych loków to był po prostu koszmar. Zaczęłam ciąć jak siedziała w wannie, powiedziałam, że ma się odwrócić i siedzieć grzecznie. Nie chciałam by widziała co robię, bo ZAWSZE odkąd pamiętam na słowa "obetniemy troszkę włoski?" był głośny protest, tudzież płacz a teraz jak już zaczęłam ciąć i w końcu zobaczyła, że kępki włosów leżą z boku wanny, o dziwo - ucieszyła się i powiedziała "włoski będą krótkie:)" Potem poleciała do Sławka pochwalić się nową fryzurą "Masz krótkie włoski! :)
Krzywo wyszło :/ w poniedziałek rano docinałam "na sucho" lewą stronę ale za to teraz poranne czesanie jest mega łatwiejsze. No i wyszło mi to obcinanie tak na prosto... hmmm... miałam obciąć po 2 cm z każdego kawałka wziętego w palce a wyszło, jakby to powiedzieć... no, te najdłuższe ucięły się o jakieś 10 cm ;) teraz Julcia ma włoski za ramiona. Szkoda mi było potem patrzeć, że aż tak je skróciłam. Rosły sobie w taki klin, nigdy wcześniej nożyczek nie widziały więc każdy miał inną długość i poranne czesanie skołtunionych loków to był po prostu koszmar. Zaczęłam ciąć jak siedziała w wannie, powiedziałam, że ma się odwrócić i siedzieć grzecznie. Nie chciałam by widziała co robię, bo ZAWSZE odkąd pamiętam na słowa "obetniemy troszkę włoski?" był głośny protest, tudzież płacz a teraz jak już zaczęłam ciąć i w końcu zobaczyła, że kępki włosów leżą z boku wanny, o dziwo - ucieszyła się i powiedziała "włoski będą krótkie:)" Potem poleciała do Sławka pochwalić się nową fryzurą "Masz krótkie włoski! :)
sobota, 25 września 2010
wtorek, 6 lipca 2010
update
S. ma pracę :)
mamy nowe auto, które trzeba spłacać ;)
u mnie i Julci po staremu
...
niedługo powrócę - obiecuję!
jak tylko dostanę swojego laptopa, bo na nowym kompie, stacjonarnym, nie potrafię pisać, wkurzają mnie te głosno klapiące klawisze i brak zmiękczenia litery S - jak zapomnę to mi się pokazuje taka mała plansza, a ja dalej piszę a potem musze pisać od nowa, bo tekstu nie ma :[ wrrr
tyle mysli w głowie a brak motywacji do napisania :( niedobra ja... muszę jakos blog przeorganizować, u Ewy tak się ładnie zrobiło - wiosenno-letni motyw bardzo mi się spodobał, muszę i u siebie o czyms takim pomysleć
[cholerny brak s' - już 4x mnie zatrzymało]
mamy nowe auto, które trzeba spłacać ;)
u mnie i Julci po staremu
...
niedługo powrócę - obiecuję!
jak tylko dostanę swojego laptopa, bo na nowym kompie, stacjonarnym, nie potrafię pisać, wkurzają mnie te głosno klapiące klawisze i brak zmiękczenia litery S - jak zapomnę to mi się pokazuje taka mała plansza, a ja dalej piszę a potem musze pisać od nowa, bo tekstu nie ma :[ wrrr
tyle mysli w głowie a brak motywacji do napisania :( niedobra ja... muszę jakos blog przeorganizować, u Ewy tak się ładnie zrobiło - wiosenno-letni motyw bardzo mi się spodobał, muszę i u siebie o czyms takim pomysleć
[cholerny brak s' - już 4x mnie zatrzymało]
sobota, 15 maja 2010
PINGU rządzi!
Pingu to ostatnimi czasy ulubiona bajka Julki. Każe ją sobi włączać kilka razy dziennie...
Julka.: - Mamusiuuu, pingu...
Mama: - Julciu, ale już go dzisiaj oglądałaś...
J.: (kiwając twierdząco głową) - tak... chcesz... [mówi o sobie w 3 sobie l.poj. czyli tak jak my się do niej zwracamy ;)] z foczkiem...
M.: (poprawiając Julkę) - z foczką
J.: - mówi się...
M.: - tak, mówi się z foczką :D
włączam więc po raz enty tego nieszczęsnego pingu i słyszę:
J.: hahahaha, ..... hahahaha .... oszukuje go! ..... rybę zabrała! .... hahaha .... kręci się .... hahahaha ....
a potem kolejne części - pingu u dentysty, pingu z lekarzem etc
Julka.: - Mamusiuuu, pingu...
Mama: - Julciu, ale już go dzisiaj oglądałaś...
J.: (kiwając twierdząco głową) - tak... chcesz... [mówi o sobie w 3 sobie l.poj. czyli tak jak my się do niej zwracamy ;)] z foczkiem...
M.: (poprawiając Julkę) - z foczką
J.: - mówi się...
M.: - tak, mówi się z foczką :D
włączam więc po raz enty tego nieszczęsnego pingu i słyszę:
J.: hahahaha, ..... hahahaha .... oszukuje go! ..... rybę zabrała! .... hahaha .... kręci się .... hahahaha ....
a potem kolejne części - pingu u dentysty, pingu z lekarzem etc
środa, 24 marca 2010
między ciszą a ciszą...
Halo!
.
..
...
czy ktoś tu jeszcze zagląda...
zaniedbałam bloga, wiem...
u nas niby po staremu, niby się nic nie zmienia a życie płynie jak płynęło a jednak...
U Sławka w zakładzie przychylili się do jego podania o zwolnienie go z pracy czyli jutro pracuje ostatni dzień :] już widzę po nim zmiany w zachowaniu - nie wkurza się przed samym wyjściem - wcześniej był jak bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem, czasami bałam się z czymś wypalić, żeby nie było awantury na koniec dnia... W tej firmie od dłuższego czasu było nieciekawie, do tego praca z samymi niemalże idiotami dawała sie we znaki, w końcu zeszłego roku zapowiedzieli zwolnienia i Sławek stwierdził, że podpisze podanie o dobrowolnej rezygnacji ze stanowiska, bo przynajmniej wyciągnie z tego jakąś kasę. I tak myślał już dłuższy czas nad zmianą pracy a jeśli za kilka miesięcy miałoby to nastąpić i zwolniłby się "sam z siebie" wtedy nie dostałby nic. A tak wpadnie trochę grosza na przeżycie kilka miesięcy. Myślimy pozytywnie, wierzymy, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Musi być!
Julka powtarza wszystko jak małpka, kiedyś był problem, żeby powiedziała cokolwiek - teraz są chwile, że marzę o tym, by na chwilę zamilkła ;) pieknie robi siusiu i kupę do nocnika, siada sama, potem wynosi zawartość do toalety :) całkiem szybko i bezboleśnie nam to poszło. Jedynie musiałam wyprać wykładzinę w pokoju dziennym, bo niesamowicie dawała po nosie ;) na szczęście znajomi mają odkurzać piorący więc mogłam się wyżyć - nie znoszę mycia garów ale odkurzać mogłabym codziennie - wg mnie to jest takie sprzątanie, po którym najszybciej i najlepiej widać efekt w postaci czystości ;) przynajmniej prowizorycznej - wszystkojest zgarnięte dywanu i pochowane.
Miałyśmy dzisiaj iść na play grupę, niestety zajęcia właśnie się zaczynają (jest 9 rano) a me dziecię jeszcze słodko śpi ;) popołudniowej grupy dzisiaj nie ma, bo normalnie jesteśmy w stanie dotrzeć tam tylko właśnie na te zajęcia od 13:00 do 15:00. No cóż, to spanie po kimś się ma, prawda...? ;) a ja właśnie siedzę, piję poranną kawę i radośnie macham nóżką. Mam ochotę okna umyć ale deszcz pada... zawsze deszcz pada jak się zrobi trochę cieplej. Mamy +10stopni i jest w miarę ciepło ale co z tego jak się nie chce wyściubić nosa za drzwi.
eee... podobno Święta się zbliżają...? gdyby nie znajomi, którzy wyrazili chęć przyjazdu do nas w te oto jakże podniosłe dni pewnie minęły by ono nie zauważone... to skutek uboczny bycia prawie 5 lat na emigracji i z dala od rodziny... :(
co jeszcze?
no wkurza mnie moje body i moja weight!
do cholery no, ja się staram, liczę i z każdym tygodniem oczekuję spadku a tu figa z makiem z pasternakiem :[
po świetach schudłam!
jako jedna z nielicznych albo w ogóle jedyna (nie chwalę się, skądże znowu :D)
osiągnełam 20% spadku masy ciałą iiiii... koniec! mój organizm powiedział "dosyć, rób co chcesz a ja więcej nie oddam"
No to jeszcze zobaczymy kto tu wygra :]
to ja lecę sprzątać póki ten mój mały potarganiec jeszcze śpi ;)
.
..
...
czy ktoś tu jeszcze zagląda...
zaniedbałam bloga, wiem...
u nas niby po staremu, niby się nic nie zmienia a życie płynie jak płynęło a jednak...
U Sławka w zakładzie przychylili się do jego podania o zwolnienie go z pracy czyli jutro pracuje ostatni dzień :] już widzę po nim zmiany w zachowaniu - nie wkurza się przed samym wyjściem - wcześniej był jak bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem, czasami bałam się z czymś wypalić, żeby nie było awantury na koniec dnia... W tej firmie od dłuższego czasu było nieciekawie, do tego praca z samymi niemalże idiotami dawała sie we znaki, w końcu zeszłego roku zapowiedzieli zwolnienia i Sławek stwierdził, że podpisze podanie o dobrowolnej rezygnacji ze stanowiska, bo przynajmniej wyciągnie z tego jakąś kasę. I tak myślał już dłuższy czas nad zmianą pracy a jeśli za kilka miesięcy miałoby to nastąpić i zwolniłby się "sam z siebie" wtedy nie dostałby nic. A tak wpadnie trochę grosza na przeżycie kilka miesięcy. Myślimy pozytywnie, wierzymy, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Musi być!
Julka powtarza wszystko jak małpka, kiedyś był problem, żeby powiedziała cokolwiek - teraz są chwile, że marzę o tym, by na chwilę zamilkła ;) pieknie robi siusiu i kupę do nocnika, siada sama, potem wynosi zawartość do toalety :) całkiem szybko i bezboleśnie nam to poszło. Jedynie musiałam wyprać wykładzinę w pokoju dziennym, bo niesamowicie dawała po nosie ;) na szczęście znajomi mają odkurzać piorący więc mogłam się wyżyć - nie znoszę mycia garów ale odkurzać mogłabym codziennie - wg mnie to jest takie sprzątanie, po którym najszybciej i najlepiej widać efekt w postaci czystości ;) przynajmniej prowizorycznej - wszystkojest zgarnięte dywanu i pochowane.
Miałyśmy dzisiaj iść na play grupę, niestety zajęcia właśnie się zaczynają (jest 9 rano) a me dziecię jeszcze słodko śpi ;) popołudniowej grupy dzisiaj nie ma, bo normalnie jesteśmy w stanie dotrzeć tam tylko właśnie na te zajęcia od 13:00 do 15:00. No cóż, to spanie po kimś się ma, prawda...? ;) a ja właśnie siedzę, piję poranną kawę i radośnie macham nóżką. Mam ochotę okna umyć ale deszcz pada... zawsze deszcz pada jak się zrobi trochę cieplej. Mamy +10stopni i jest w miarę ciepło ale co z tego jak się nie chce wyściubić nosa za drzwi.
eee... podobno Święta się zbliżają...? gdyby nie znajomi, którzy wyrazili chęć przyjazdu do nas w te oto jakże podniosłe dni pewnie minęły by ono nie zauważone... to skutek uboczny bycia prawie 5 lat na emigracji i z dala od rodziny... :(
co jeszcze?
no wkurza mnie moje body i moja weight!
do cholery no, ja się staram, liczę i z każdym tygodniem oczekuję spadku a tu figa z makiem z pasternakiem :[
po świetach schudłam!
jako jedna z nielicznych albo w ogóle jedyna (nie chwalę się, skądże znowu :D)
osiągnełam 20% spadku masy ciałą iiiii... koniec! mój organizm powiedział "dosyć, rób co chcesz a ja więcej nie oddam"
No to jeszcze zobaczymy kto tu wygra :]
to ja lecę sprzątać póki ten mój mały potarganiec jeszcze śpi ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)